Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Pożegnanie ks. Dariusza Drozda, misjonarza w Gwatemali

2018-09-25 11:55

Ks. Tomasz Nowak
Edycja rzeszowska 39/2018, str. IV

Archiwum Referatu Misyjnego Kurii Rzeszowskiej
Ks. Dariusz Drozd

Przed trumną z ciałem śp. ks. Dariusza Drozda umieszczono jego zdjęcie oraz rysunek przedstawiający zarys granic Gwatemali z zaznaczonymi miejscowościami, w których pracował. Rysunek przygotowała siostrzenica ks. Dariusza, Zosia, na przywitanie wujka po powrocie z Gwatemali. Tym razem posłużył na pożegnanie. Praca misyjna wypełniła ponad połowę kapłańskiego życia ks. Drozda, który zmarł w niedzielę, 9 września 2018 r.

Bliskość i służba

Msza św. żałobna 13 września w kościele św. Michała Archanioła w Ropczycach zgromadziła setki wiernych. W tym kościele Dariusz został ochrzczony, przyjął pierwszą Komunię św., bierzmowanie, a w maju 1998 r. odprawił Mszę św. prymicyjną. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Kazimierz Górny. Biskup senior diecezji rzeszowskiej w słowach wprowadzenia zwrócił uwagę na służbę ks. Dariusza. „W 2006 r. podjął decyzję o głoszeniu Dobrej Nowiny w dalekiej Ameryce Południowej. Jedenaście lat w Gwatemali głosił Chrystusa Pana, głosił Świętą Ewangelię, w trudnych warunkach ubogiego kraju. Chętny do pracy, życzliwy i uśmiechnięty służył Panu Bogu i ludziom. (...) Módlmy się o nowe powołania do życia kapłańskiego, zakonnego i misyjnego z ziemi ropczyckiej” – zachęcił bp Górny.

Na początku Eucharystii odczytano również list Komisji Episkopatu Polski ds. Misji oraz list bp. Victora Hugo Palma Paula, ordynariusza diecezji Escuintla, w której pracował ks. Dariusz. „Wszyscy go pamiętamy jako autentycznego księdza. Zawsze był pełen dobrego ducha, bliski wobec ubogich mieszkańców Escuintla” – napisał hierarcha z Gwatemali.

Reklama

Ból i nadzieja

Homilię wygłosił ks. Sławomir Ziobro, kolega z rocznika ks. Dariusza, który pracuje w Gwatemali. Kaznodzieja mówił m.in. o praktycznej wierze w zmartwychwstanie. „Jako ksiądz i jako misjonarz ks. Darek dawał świadectwo wiary w Chrystusa Zmartwychwstałego. Czynił to nie tylko słowami, ale również czynami. Zmartwychwstały Zbawiciel jest obecny szczególnie w najbiedniejszych. Ksiądz Dariusz troszczył się o nich, pomagając zarówno na co dzień, jak i w nadzwyczajnych sytuacjach”.

Na zakończenie Mszy św. słowa podziękowania wypowiedział ks. Stanisław Potera, proboszcz parafii św. Michała Archanioła w Rzeszowie, ks. Tadeusz Mieleszko, proboszcz parafii św. Michała Archanioła w Ropczycach, i ks. Daniel Drozd, brat ks. Dariusza. Ksiądz Daniel mówił o nadziei. „Ból rozrywa serce i pomimo wiary i nadziei pojawiają się łzy, ale też, pomimo śmierci, pojawia się radość. Jezus Chrystus żyje! Darek żyje! (…) Czas pobytu w szpitalu był czasem rekolekcji dla tych wszystkich, którzy mu towarzyszyli przez modlitwę. Nie wpłynęło to na zdrowie Darka, ale wpłynęło na nas. Mieliśmy nadzieję, że jeszcze z nim porozmawiamy. Teraz ta nadzieja odnosi się do spotkania w niebie” – mówił.

Miłość i troska

Dzień wcześniej odbyła się eksporta w rzeszowskiej katedrze. To tam mieszkał i pracował ks. Drozd przez ostatnie miesiące po powrocie z Gwatemali. W połowie lipca trafił do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie z poważną niewydolnością układu pokarmowego. Ostatnie miesiące był w śpiączce otoczony w każdej godzinie czuwaniem brata Daniela, siostry Anny oraz rodziców: Jana i Marii. Do tej obecności nawiązał bp Jan Wątroba, który przewodniczył Mszy św. w katedrze. „Byłem zbudowany waszą postawą. Z jednej strony wielkie cierpienie, ale też pokój i zaufanie wypływające z wiary i nadziei, i ogromna miłość i czułość do syna i do brata”.

Homilię powiedział ks. Stanisław Potera. Kaznodzieja, który był pierwszym proboszczem ks. Drozda, zwrócił uwagę na jego sumienną pracę kapłańską i całkowite oddanie duszpasterstwu. Po Komunii św. krótką mowę pogrzebową wygłosił ks. Krzysztof Gołąbek, proboszcz parafii katedralnej. Na zakończenie liturgii bp Jan wspomniał swój pobyt w Ekwadorze i Gwatemali w styczniu 2015 r., kiedy odwiedził księży z diecezji rzeszowskiej pracujących w tych krajach. „Widziałem troskę ks. Darka o ten lud, miłość do każdego mieszkającego tam człowieka” – podkreślił.

Tagi:
śmierć misjonarz

Pozostał w Afryce do końca

2018-11-21 10:49

Ewa Biedroń
Edycja małopolska 47/2018, str. V

Ks. Jan Kostrzewa
Ks. Jan na jednym ze zdjęć prezentowanych na wystawie

20 lat temu na misjach zginął tarnowski misjonarz ks. Jan Czuba. Został zamordowany 27 października 1998 r. w Loulombo w Republice Konga. Wiele osób jest przekonanych o jego świętości

Rodak misjonarza, ks. Jan Wnęk: – Miesiąc tylko modliłem się o zbawienie ks. Jana, a od tego czasu modlę się o jego beatyfikację. Wiem, że jeżeli taka będzie wola Pana Boga, to kiedyś będziemy mogli go czcić jako błogosławionego Kościoła – podkreśla i wspomina: – Podczas wakacji 1998 r. odradzaliśmy mu powrót do Afryki. Odpowiedział, że tam są jego parafianie, a owce nie mogą być bez pasterza. Był gotów na śmierć. Płakał, kiedy na dworcu w Tarnowie szedł do autobusu. Zakładał, że może się już nie spotkać na ziemi ze swoimi najbliższymi.

Misjonarz – męczennik

Ks. Stanisław Morańda, przyjaciel misjonarza i jego kolega z seminarium: – Uważam ks. Jana za męczennika. Nie mam wątpliwości, że jest zbawiony. Kiedy był w Polsce na urlopie, angażował się w dzieła misyjne. Odwiedził mnie podczas oazy misyjnej, odprawił Mszę św. i przyjął najmłodszych do Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Wtedy mówił też, że musi wracać do Konga. Powiedział, że jeśli zginie w Afryce, to pójdzie do nieba.

Grupa rebeliancka, która wtargnęła na teren misji, żądała od ks. Czuby broni, ponieważ ks. Jan był zaangażowany w proces rozbrojenia podczas rebelii. Ks. Krzysztof Czermak, dyrektor Dzieła Misyjnego Diecezji Tarnowskiej, przypomina: – Kiedy morderca zażądał broni, misjonarz powiedział, że jej nie ma, bo do Konga nie przybył, by podejmować wojnę, lecz głosić pokój. Zwraca uwagę na słowa, jakie dwa dni przed śmiercią napisał ks. Czuba, że zostaje na miejscu do końca. I podkreśla: – Ta decyzja świadczy o jego wierności do końca Chrystusowi i Kościołowi.

Pamięć o ks. Janie Czubie jest żywa w diecezji tarnowskiej. W Słotowej, rodzinnej wiosce ks. Jana, znajduje się kaplica misyjna z pamiątkami po męczenniku, a miejscowej szkole podstawowej nadano jego imię. W Pasierbcu, w wyobrażeniu XIV stacji Drogi Krzyżowej, to ks. Jan Czuba razem z o. Zbigniewem Strzałkowskim składają do grobu ciało Chrystusa. Męczennik jest patronem Domu Formacji Misyjnej w Czchowie.

Ocalić pamięć

Bobowa stała się diecezjalnym ośrodkiem duchowości ks. Jana Czuby. To jedyna parafia, w której ks. Jan posługiwał przez 4 lata przed wyjazdem na misje. Ks. Marian Chełmecki, proboszcz z Bobowej informuje: – Nasi parafianie pamiętają o rocznicy śmierci ks. Jana i uczestniczą w Mszach św. Co roku mieszkańcy i duszpasterze udają się z pielgrzymką do Słotowej i miejsc związanych z misjonarzem. W szkołach odbywały się lekcje wychowawcze poświęcone jego osobie. W 2012 r. powstała biblioteka parafialna im. Ks. Jana Czuby.

Co pięć lat, w okrągłe rocznice, Barbara Kowalska przygotowywała uroczyste spotkania przyjaciół ks. Jana, wystawy, specjalne wydanie parafialnej gazety i gromadziła pamiątki. W październiku 2016 r. wychowankowie ks. Jana zorganizowali nabożeństwo różańcowe, spotkali się w bibliotece jego imienia i zawiązali grupę ks. Jana Czuby. Z jej inicjatywy powstała róża Żywego Różańca im. ks. Jana Czuby. przygotowano wystawę, program parafialny pod nazwą: „Rok ks. Jana Czuby”. Co miesiąc w parafii są odprawiane Msze św. w intencji beatyfikacji ks. Jana. W tych spotkaniach towarzyszy parafianom rodzina ks. Jana. W br. odbyły się rekolekcje szkolne dla dzieci i młodzieży, których tematem było życie i męczeństwo misjonarza. – Chcemy ocalić pamięć o ks. Janie Czubie, przekazać ją młodemu pokoleniu i ludziom, którzy nigdy go nie spotkali – mówi ks. Marian Chełmecki.

Ks. Jan Czuba urodził się 5 czerwca 1959 r. w Pilźnie. W seminarium pełnił funkcję prezesa kleryckiego koła misyjnego. Święcenia kapłańskie otrzymał 27 maja 1984 r. z rąk bp. Jerzego Ablewicza. W 1989 r. kapłan wyjechał do Afryki. W Kongu pracował w Mindouli, potem w r. 1992 przybył do Loulombo, gdzie przez dwa lata współpracował z ks. Józefem Smoleniem. W 1994 r. został tam proboszczem i pełnił tę funkcję aż do śmierci. Misjonarz spoczywa na terenie misji. Miał 39 lat. Z 14 lat kapłańskich 9 spędził na misjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: należy umieścić prawa człowieka w sercu polityki

2018-12-10 14:50

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek upomniał się o przestrzeganie praw człowieka, które przysługują wszystkim ludziom. Jeśli są łamane w stosunku chociażby do jednego, to są deptane w stosunku do całej ludzkości – czytamy o tym w przesłaniu, jakie wystosował z okazji międzynarodowej konferencji: „Prawa człowieka we współczesnym świecie: osiągnięcia, zaniechania, negacja” odbywającej się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W organizację wydarzenia włączyła się także Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

Grzegorz Gałązka

Konferencja odbywa się z okazji 70. rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz z okazji 25. rocznicy Deklaracji i Programu Działań na recz ochrony praw człowieka z Wiednia. Franciszek podkreślił, że poprzez te dokumenty rodzina narodów pragnęła uznać równą godność każdej osoby ludzkiej. Z niej wypływają wszystkie prawa i wolności podstawowe. Są one zakorzenione w samej naturze ludzkiej, złożonej nierozerwalnie z duszy i ciała. Są powszechne, nierozdzielne, współzależne oraz powiązane ze sobą.

Papież nazwał po imieniu istniejące dzisiaj w świecie formy niesprawiedliwości wynikające z zawężonych wizji antropologicznych oraz z modelu ekonomicznego opartego wyłącznie na korzyści. Nie ogranicza się on jedynie do wykorzystywania człowieka, ale idzie dalej aż do wykluczenia i zabicia go.

Podczas, gdy niewielka część ludzkości opływa we wszystko, pozostała nie znajduje uznania swojej godności, jest lekceważona oraz znieważana, a prawa człowieka są pomijane lub deptane. Papież wskazuje na tych, którym odebrano prawo do przyjścia na świat, którzy nie mają dostępu do niezbędnych środków, aby móc godnie żyć, którzy nie mogą korzystać z odpowiednej edukacji, są pozbawieni pracy lub zmuszeni pracować jak niewolnicy. Ojciec Święty zwrócił uwagę również na ludzi więzionych w nieludzkich warunkach, poddawanych torturom oraz na tych, którzy są przetrzymywani bez możliwości uwolnienia. Przypomina o ofiarach przymusowego oddzielenia od rodzin. Wielu ludzi żyje w klimacie przenikniętym podejrzeniami oraz pogardą. Spotykają się z aktami nietolerancji, dyskryminacji i przemocy z powodu przynależności rasowej, etnicznej, narodowej oraz religijnej. Wielu ludzi cierpi z powodu pogwałcenia podstawowych praw, ponieważ każdego dnia są uwikłani w konflikty zbrojne, podczas gdy handlarze śmiercią bez najmniejszych skrupułów wzbogacają się za cenę krwi swoich braci i sióstr – stwierdza Franciszek.

W obliczu tych poważnych zjawisk wszyscy jesteśmy wezwani do działania. Każdy jest zachęcany, aby z odwagą oraz determinacją wnieść swój wkład w poszanowanie praw podstawowych każdej osoby, szczególnie tych „niewidocznych”, którzy cierpią z powodu głodu i pragnienia, którzy są nadzy, chorzy, obcy, uwięzieni oraz żyją na marginesie społeczeństwa lub są z niego wykluczeni – wskazał Papież. Dodał, że potrzebny jest solidarny wysiłek posiadających włądzę, także zaangażowanych we współpracę na rzecz rozwoju, aby jeśli trzeba przeciwstawiali się dominującym tendencjom.

Na zakończenie orędzia Franciszek życzył uczestnikom konferencji, aby te dni refleksji przyczyniły się do obudzenia sumień oraz podjęcia inicjatyw służących ochronie i promocji ludzkiej godności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem