Reklama

Pod znakiem Krzyża

2018-09-25 11:55

Irena Markowicz
Edycja rzeszowska 39/2018, str. I

Izabela Fac
W przeddzień święta Podwyższenia Krzyża w Rzeszowie, w dzielnicy Staroniwa, bp Jan Wątroba poświęcił Krzyż Jubileuszowy

W przeddzień święta Podwyższenia Krzyża w Rzeszowie, w dzielnicy Staroniwa, bp Jan Wątroba poświęcił Krzyż Jubileuszowy na chwałę Boga i na pamiątkę setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości

Pierwsze upamiętnienie tego historycznego wydarzenia postanowiła uczcić rodzina Pajów, tuż po odzyskaniu bytu państwowego w 1921 r., w formie kamiennej kapliczki z figurą Matki Bożej. Na postumencie napis głosi: „na pamiątkę wskrzeszenia Polski”. Na drodze usłanej krzyżami i cierpieniem, o czym wspominał w kazaniu Ksiądz Biskup, pamiętano również o tych chwilach oddechu, codziennej pracy i modlitwy.

Inicjatywa współczesna wypłynęła z sugestii bp. Edwarda Białogłowskiego po wizytacji kanonicznej parafii Narodzenia NMP dwa lata temu. Pomysłem udało się księdzu proboszczowi Stanisławowi Jamińskiemu zainspirować mieszkańców wykonujących różne profesje niezbędne do powstania jedenastometrowego krzyża o nowoczesnym chromoniklowanym wyglądzie, odbijającym promienie słońca w pogodny dzień, a po zmroku oświetlanym dzięki fundacji miasta. Uporządkowanie otoczenia i nasadzenia trawy i roślin to też zasługa służb miejskich.

Ale nie byłoby tego, gdyby nie wybudowano niedawno ulicy przecinającej nitki pól uprawnych, której nadano imię Jana Wywrockiego, niegdyś radnego miejskiego z nieodłączną harmonią. Rodzinną tradycję tej aktywności, również muzycznej, kontunuuje syn Waldemar, wśród wielu funkcji także dyrygent chóru parafialnego. Chór ten wystąpił w czasie Eucharystii sprawowanej przez Księdza Biskupa, później wtopił się w tłum podążający na miejsce, gdzie stoi krzyż. W ostatnich promieniach kończącego się dnia Ksiądz Proboszcz odczytał akt erekcyjny wmurowany w podstawę monumentu. W nim, zgodnie z tradycją, wymieniony został papież Franciszek oraz biskup diecezji, wymieniono też nazwiska osób rządzących państwem, województwem, miastem. W dokumencie uwieczniono troje mieszkańców dzielnicy, choć zasłużonych było więcej. Na pierwszym miejscu wspomniano Marię Szydełko z domu Adamiec, ofiarodawczynię działki pod monument, architekt Iwonę Matlingiewicz i wreszcie Edwarda Stachowicza, wykonawcę krzyża.

Reklama

Bp Jan Wątroba przypomniał, że krzyż jest znakiem wierności i znakiem nadziei, a także katolickiej tożsamości, o czym mówił już Ojciec Święty Jan Paweł II w Zakopanem w 1997. Jego słowa wyryto na drugiej stronie podstawy krzyża.

Maria Szydełko, ofiarodawczyni jednoarowego skrawka rodzinnej ziemi, mówiła, że pomysł jej się spodobał, bo parafia w Staroniwie jest młoda i niewiele na jej terenie kapliczek, krzyży. A w Kraczkowej, skąd pochodzi, można naliczyć ponad sto takich religijnych elementów krajobrazu. Brat pani Marii, Tomasz Adamiec, dodaje, że ten krzyż na pewno cieszyłby nieżyjącego ojca, przewodniczącego rady parafialnej. Za jego czasów, w latach siedemdziesiątych, na terenie dzisiejszej parafii, której wtedy jeszcze nie było, wybudowano dwa kościoły. Wielu mieszkańców pomagało, choć ówczesna władza bardzo to utrudniała. Dzisiaj władza wspiera różne poczynania i uczestniczy w uroczystościach, a na terenie parafii mieszka wiceprezydent Marek Ustrobiński.

Tagi:
krzyż

Reklama

Drabina Jakuba jako krzyż

2019-03-20 09:26

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 12/2019, str. VII

©Romolo Tavani - stock.adobe.com

Krzyż Chrystusa zapowiadały w Starym Testamencie figury. Figura lub typ w egzegezie biblijnej to osoba, rzecz lub wydarzenie, które poza sensem wyrazowym w Piśmie Świętym może mieć jeszcze inne znaczenie i wyrażać jakąś wyższą prawdę. Wśród symboli biblijnych duże znaczenie miał znak drabiny Jakuba, o której jest mowa w Księdze Rodzaju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat

2016-11-02 11:42

Wysłuchali: Magdalena Bartoszewicz i Paweł Kęska
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 25

Witam, mam na imię Klaudia, mam 23 lata, jestem studentką – studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, co zawsze było moim marzeniem, bo Kraków jest magicznym miejscem

Paweł Kęska

Choroba

Mama Klaudii: Kiedy Klaudia się urodziła, miała długie włosy. Wszyscy – zarówno ja, jak i mąż, i syn – byliśmy bardzo szczęśliwi. Kiedy miała 3 lata, zachorowała na zapalenie oskrzeli i wtedy zaczęła utykać na jedną nogę. Pani doktor zleciła jej rentgen. Okazało się, że w nodze coś jest, ale nie wiadomo co. Po miesiącu dostaliśmy skierowanie do szpitala na ortopedię. Najpierw trafiliśmy do Sieradza i tam zdiagnozowano u Klaudii ropień Brodiego, następnie trafiliśmy do Łodzi i musiałam się zgodzić na operację tej nogi. Ropy jednak nie było. Klaudii wyczyszczono kość i później lekarz zmienił diagnozę na dysplazję włóknistą kości. Nie znam się na medycynie i wydawało mi się, że lekarz ma rację, ufałam mu. Jednak po jakimś czasie noga zaczęła się wykrzywiać. Klaudia nie stąpała na tej nodze, więc pojechaliśmy do innego szpitala, też w Łodzi, i tam lekarz powiedział, że to nie jest ta choroba, że to co innego. Trafiliśmy następnie do Warszawy, do szpitala, i to już był koszmar – podejrzewali zapalenie kości, gruźlicę kości i wiele innych chorób. Tam Klaudia była leczona przez dłuższy czas. To w sumie 12 lat leczenia ze złymi diagnozami. Klaudia chodziła non stop w butach ortopedycznych. Noga rosła, kość w tej nodze była jakby większa, robiła się jak gąbka.

Zobacz także: Potrzebna proteza dla Klaudii!

Lublin

Był taki moment, że Klaudia bardzo źle się poczuła, dostała gorączki, noga bardzo ją bolała. Pojechaliśmy do szpitala. A tam lekarz powiedział, że nie przyjmie córki na oddział. Pytam: dlaczego, przecież ta noga ją boli, coś się dzieje, ma gorączkę, jest słaba... Odpowiedział, że nie ma miejsc, że trzeba zrobić rezonans, badania, ale u siebie, i że musimy wracać do domu. Byłam tak zrozpaczona, że nie wiedziałam, co mówić. Musiałam być jednak silna, żeby dziecko nie widziało, że matka jest słaba. Trafiliśmy do Otwocka, ale tam lekarz, gdy zobaczył te karty szpitalne i wyniki badań, to się przestraszył i kazał jechać do innego szpitala. Nie wiedziałam, co robić. Poleciłam Klaudii poszukać w Internecie szpitala, gdzie leczą zapalenie kości. Znalazła szpital w Lublinie. Leki już jej nie pomagały, noga coraz bardziej bolała. Zadzwoniłam do Lublina, odebrała sekretarka, bardzo się przejęła sytuacją Klaudii. Miałam zadzwonić do lekarza za 20 minut i to zrobiłam. Lekarz kazał nam przyjechać i obiecał, że wszystko będzie na nas czekało. Mówię do niego, że nie mam skierowania do szpitala, a on, że to nie ma znaczenia, on wszystko załatwi. Pojechałyśmy i rzeczywiście wszystko tam na Klaudię czekało. Byłam w szoku. Lekarz, z którym rozmawiałam, przyszedł i poznał Klaudię. Lekarze zapoznali się z historią całej jej choroby, ze wszystkimi dokumentami, zrobili jej zaraz rezonans magnetyczny, tomograf. Miała robione wlewy – nie wiem, na czym to polegało, ale widziałam, jak fatalnie to znosiła. Nic jej nie pomagało, było coraz gorzej. I wtedy właśnie ordynator zwołał konsylium. Cały czas byłyśmy informowane, co się dzieje. Podczas konsylium lekarze stwierdzili, że to zupełnie inna choroba niż to, co jest wpisane w całej dotychczasowej dokumentacji ze szpitali. Klaudii zrobiono biopsję. Lekarze upewnili się jedynie, że to choroba Recklinghausena, postać kostna. Amputację wykonano 14 stycznia 2009 r. Lekarze przygotowali Klaudię do amputacji i mnie chyba też. Córka mówiła lekarzowi, że chce znać prawdę. Powiedział, że to jest choroba nowotworowa, że amputacja uratuje jej życie. Była bardzo silna, to ona podjęła decyzję o amputacji, a miała wtedy 16 lat.

Kiedy rodzic widzi, jak jego dziecko cierpi, i nie może mu pomóc, to jest chyba najtrudniejsze, żeby w ogóle to przeżyć. Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat. Ale nie mogłam, trzeba było wtedy wszystko dusić w sobie.

Proteza

Klaudia: Obecnie mam protezę, która ma 8 lat, i jak każda rzecz materialna ta proteza po prostu ulega zniszczeniu, zużywa się. Jest posklejana w różnych miejscach, by nadal się trzymała w jednym kawałku. Jestem zmuszona prosić ludzi dobrej woli o pomoc, bo nie stać mnie na sfinansowanie tak drogiej protezy.

W związku z wysokim kosztem protezy często ludzie pytają mnie, dlaczego ona jest taka droga; porównują to do zakupu mieszkania, auta, domu. Jest to dla mnie bardzo niezręczna sytuacja, ciężko mi w ogóle cokolwiek odpowiedzieć. Nie mam wpływu na to, ile kosztuje proteza. Kiedyś jeden mądry człowiek zapytał mnie, czy pytam tych ludzi: Na ile pani czy pan wyceniłby swoją nogę? I wtedy ten człowiek może się zastanowić, że tak naprawdę ta noga jest bezcenna, że dałby dużo więcej pieniędzy za swoją nogę. Myślę, że to jest dobra odpowiedź na to pytanie.

w przyszłości chciałabym założyć rodzinę, mieć męża, dzieci, nie wiem, kiedy to nastąpi. Marzę o zwykłym życiu. Może to jest dziwne, bo ktoś może sobie pomyśleć, że jego życie jest szare, a ktoś inny może o tym marzyć. Tymczasem takie codzienne szare życie kojarzy nam się z życiem bez problemów, bez cierpienia. Właśnie o coś takiego mi chodzi.

* * *

W serwisie: www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na protezę dla Klaudii i będziemy ogromnie wdzięczni za każde jej wsparcie: pomagam.caritas.pl/potrzebna-proteza-dla-klaudii/.

Wpłat można dokonywać również na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: „Krakow_Klaudia 240816”.

Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas został wyemitowany w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 31 października br.

Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Dec: Święty Józef żył w postawie ofiary

2019-03-21 13:32

ako / Świdnica /KAI

Św. Józef żył w postawie ofiary, był tym, który swoje życie ofiarował Bogu i ludziom. Przyjął Boży plan na życie, rezygnując z własnego. Stał się świadkiem Bożego Narodzenia, żył dla Jezusa i Maryi – piękna postawa daru człowieka dla Pana Boga i drugiej osoby. W ten sposób św. Józef nam pokazał w jaki sposób mamy nas samych składać w ofierze Panu Bogu i ludziom - mówił bp Ignacy Dec.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

W Wałbrzychu w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP bp Ignacy Dec 19 marca przewodniczył Mszy św. podczas której konsekrował parafialny ołtarz. W homilii pasterz diecezji świdnickiej wskazał, że ołtarz jest znakiem Bożej obecności. - Na ołtarzu uobecniamy ofiarę Pana Jezusa, którą Chrystus poleciał apostołom uobecniać na pamiątkę oddania Jego życia za nas, na odpuszczenie naszych grzechów. Dlatego ołtarz jest najpierw miejscem ofiary, symbolem samego Jezusa. Ołtarz jest miejscem, gdzie składamy Najświętszą Ofiarę, jest też miejscem, z którego przyjmujemy pokarm eucharystyczny, który daje nam moc Ducha św. Dodatkowo ołtarz Chrystusowy jest dla nas źródłem jedności i braterskiej zgody – powiedział pasterz diecezji świdnickiej.

W latach 70-tych w kościele św. Józefa Oblubieńca NMP w Wałbrzychu ustawiono ołtarz posoborowy. W 2012 roku przebudowano prezbiterium, a ołtarz ustawiono w nowym miejscu. Jak dotąd nie ustalono jego pochodzenia. W komentarzu do obrzędów poświęcenia ołtarza wyjaśniono symbolikę stołu eucharystycznego.

- Ołtarz jest stołem uczty paschalnej, przy którym gromadzi się i jednoczy wspólnota chrześcijańska tworząc Jedno Ciało. Przez złożenie Ofiary Chrystusa oraz namaszczenie zostanie poświęcony ten ołtarz na wieczną służbę Bożą, aby na nim składać Ofiarę samego Chrystusa i z niego karmić się Ciałem i Krwią naszego Odkupiciela.

W uroczystości udział wzięli m. in. kapłani z dekanatu Wałbrzych – Południe, siostry zakonne, klerycy WSD w Świdnicy, przedstawiciele władz samorządowych: prezydent miasta, radni Wałbrzycha oraz górnicy.

Kościół pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Wałbrzychu w dzielnicy Sobięcin został wybudowany w na pocz. XX w. techniką muru pruskiego. Organy wykonano w świdnickiej fabryce Schlag und Söhne, jednej z najbardziej znanych w Europie firm organmistrzowskich przełomu XIX i XX w.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem